- Można tak powiedzieć - powiedziałam, po czym siąknęłam nosem.
Płakałam, tak jak tamtego dnia pod szkołą.
- Co ty? Płaczesz? Życie nie jest tego warte. Musisz być silna!
Podniosłam głowę i popatrzyłam na nią. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Dzięki.
- Nie ma za co. Ja już muszę iść...
Chciałam ją zawołać, lecz podszedł do mnie Peter. Przysiadł się i spojrzał mi prosto w oczy.
- Widzę, że poznałaś Jasmine... - powiedział i spojrzał na nią.
- Tak, a co?
- No... Byliśmy kiedyś razem.
Zdziwiłam się. Dlaczego ludzie, którzy do siebie tak wspaniale pasują, się rozstają? Ona piękna, kochająca życie, niepoddająca się i on. Przystojny, miły, pomocny... Czekaj... Czy ja przed chwilą powiedziałam, że Peter, koleś, który mi pomógł jest przystojny?
- Czemu się rozstaliście? - kontynuowałam.
Widziałam, że nie chce tego dalej ciągnąć. Niepotrzebnie wtykam się w nie swoje sprawy.
- Przepraszam, to nie moja sprawa...
Wstałam i odeszłam. Wróciłam do pokoju. Jasmine siedziała na łóżku, czytała książkę.
- Co czytasz? - zapytałam.
- Harry'ego Potter'a. Czytałaś?
- Nie...
Popatrzyła na mnie ze zdumieniem. Oczy jej się zaświeciły. Podeszła do swojej komody i podała mi książkę pod tytułem "Harry Potter i Kamień Filozoficzny".
- Masz. Jeśli chcesz, to przeczytaj.
Obejrzałam dokładnie okładkę. Pomału ją otwierałam.
W drzwiach ujrzałam moją kotkę, Koko. Szybko do mnie przybiegła i skoczyła.
- Twoja? - zapytała Jasmine.
- Jasne.
Dziewczyna wstała, odłożyła książkę i podeszła do mnie.
- Mogę się dosiąść?
Popatrzyła na mnie. Oczami błagała o to z całej siły.
- Jak chcesz...
Nieśmiało usiadła. Koko schowała się za mną i syknęła.
- To tylko Jasmine...
Kotka podeszła do blondynki i dała się pogłaskać. W tym momencie do pokoju wszedł Peter. Podszedł do swojego łóżka, chwycił telefon, podłączył słuchawki i włączył muzykę. Spokojnie rozmawiałyśmy z Jasmine, lecz co jakiś czas spoglądałam na niego. Na jego twarzy widziałam nieszczęście.
Zapraszam do komentowania C:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz