Wracam po przerwie :D
Zawsze, gdy myślałam o mamie, wracały złe wspomnienia z dzieciństwa, jednak czasem myślałam, że fajnie jest sobie przypomnieć wygląd osoby, która mnie urodziła, wychowała. Po chwili wszyscy wyszli, nawet generał, a jedyną osobą, która została, był Peter.
- Dlaczego zaczęłaś płakać? Coś czuję, że nie chodzi o nogę - rzekł.
- Wiesz... nie mam do ciebie tak dużego zaufania, aby ci powiedzieć.
- Na pewno chcesz to dusić w sobie? Ja nie nalegam, ale zawsze mogę pomóc - uśmiechnął się do mnie.
- Na pewno - powiedziała zdecydowana. - Jakby co, to przyjdę i powiem, oczywiście, jeżeli będziesz nadal chciał pomóc.
- Zawsze - podszedł do mnie i szczerze przytulił.
Zarumieniłam się, a on gdzieś poszedł, ale w sercu czułam, że mu zależy... zależy na mnie. Nigdy czegoś takiego nie poczułam, chyba, że chodziło o mamę. Spróbowałam się podnieść i dojść do łóżka, lecz ból był tak mocny, że z trudem tego dokonałam. Podeszła do mnie moja kotka i położyła się na moim brzuchu. Dotknęłam ją moją zimną ręką i tak już pozostało, aż zasnęłam.
W nocy obudziły mnie odgłosy kłótni. Przeczołgałam się po ziemi, bo skakanie na jednej nodze nie było w tej chwili dobrym rozwiązaniem. Nie podchodziłam do drzwi, bo bałam się, że ktoś mnie zobaczy.
- Ty skurwysynu! Miałeś ją namówić, aby nam wszystko powiedziała, a ty ją przytulasz... zastanów się, czy dobrze robisz.
- Moja wina? Nie chciała mi powiedzieć, a jakbym ją namawiał, to by się skapnęła, że coś jest nie tak!
- Chłopcze, nie takim tonem do generała! Idź, nie chcę cię widzieć na oczy!
Peter zbliżał się w moją stronę, jednak było ciemno i mnie nie zauważył. Nie trwało to długo, bo zobaczył, że nie ma mnie w łóżku. Wyszedł z pokoju i zawołał:
- Generale, nie ma jej!
- Co kurwa? Musi być!
- Melduję, że jej nie ma, zniknęła!
- Zaczynamy poszukiwania! Szybciej, nie może uciec! Jeżeli podsłuchała tą rozmowę...
- Będzie źle...
Zapraszam do komentowania C: