Był alkoholikiem. Czasem mi podawał wódkę, przez którą zawsze bolała mnie głowa. Brał też tabletki. Podawał mi je mówiąc, że one pomogą. Czułam się jeszcze gorzej. Mama nic nie wiedziała. Gdy była w domu, tata nie zachowywał się tak. Żadnych podejrzeń. Normalna rodzina.
Dopiero kiedy poszłam do szkoły zrozumiałam, że nie jest normalne. Żaden inny rodzic tak nie robił. Dalej trzymałam to dla siebie. Tego dnia nie wróciłam już do domu. Nie chciałam widzieć mojego ojca. Skuliłam się pod szkołą i nikt nie zauważył, że ja cierpię, płaczę. Może pomoc bliźniego pomogłaby? Cały czas miałam koszmary związane z tą sytuacją. Mama cały czas mówiła w nich "Wróć córeczko. Ze mną będziesz bezpieczna."
Teraz jestem dorosła. Mogę robić co chcę i nikt mi tego nie zabroni. Lecz jest jeden problem: nadchodzi wojna. Wszyscy mnie zmuszają do wzięcia w niej udziału. Może ja nie chcę? Mam pomagać ludziom? Oni mi też nie pomogli z moim problemem, więc po co mam to zrobić? Aby umrzeć? Chyba mają coś nie tak z głową.
Mieszkam sobie w domku jednorodzinnym we Francji, blisko Paryża. Dobrze się tam żyje. Cisza, spokój... Mogę po prostu posiedzieć sobie sama i pomyśleć. Pewnego dnia ktoś zapukał do drzwi. Zobaczyłam w nich generała.
- Czego znowu chcesz? - zapytałam.
- Przekonać Cię - odpowiedział.
- Wyraziłam już swoje zdanie. Niech Ci ludzie sobie umierają, nie moja sprawa.
Zamknęłam drzwi. Czułam się silna. Postawiłam się ważnej osobie.
Zapraszam do komentowania C:
Dopiero kiedy poszłam do szkoły zrozumiałam, że nie jest normalne. Żaden inny rodzic tak nie robił. Dalej trzymałam to dla siebie. Tego dnia nie wróciłam już do domu. Nie chciałam widzieć mojego ojca. Skuliłam się pod szkołą i nikt nie zauważył, że ja cierpię, płaczę. Może pomoc bliźniego pomogłaby? Cały czas miałam koszmary związane z tą sytuacją. Mama cały czas mówiła w nich "Wróć córeczko. Ze mną będziesz bezpieczna."
Teraz jestem dorosła. Mogę robić co chcę i nikt mi tego nie zabroni. Lecz jest jeden problem: nadchodzi wojna. Wszyscy mnie zmuszają do wzięcia w niej udziału. Może ja nie chcę? Mam pomagać ludziom? Oni mi też nie pomogli z moim problemem, więc po co mam to zrobić? Aby umrzeć? Chyba mają coś nie tak z głową.
Mieszkam sobie w domku jednorodzinnym we Francji, blisko Paryża. Dobrze się tam żyje. Cisza, spokój... Mogę po prostu posiedzieć sobie sama i pomyśleć. Pewnego dnia ktoś zapukał do drzwi. Zobaczyłam w nich generała.
- Czego znowu chcesz? - zapytałam.
- Przekonać Cię - odpowiedział.
- Wyraziłam już swoje zdanie. Niech Ci ludzie sobie umierają, nie moja sprawa.
Zamknęłam drzwi. Czułam się silna. Postawiłam się ważnej osobie.
Zapraszam do komentowania C:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz